fbpx
Skontaktuj się z nami

(Pop)Kultura

„Irlandczyk” Martina Scorsese od dziś na Netflix – recenzja

Opublikowane

w dniu

Irlandczyk, Netflix

Uczta dla oczu to mało powiedziane.

Co można zrobić w ciągu trzech i pół godziny? Uciąć drzemkę w pracy? Pokłócić się i zaraz pogodzić ze swoją dziewczyną? Wsiąść w samolot, polecieć do Budapesztu, tam zjeść węgierskiego langosza i jeszcze zdążyć wrócić? Można, a jakże.

Ale 3 i pół godziny to także świetna przestrzeń czasowa na spędzenie jej w sposób nieco bardziej przystępny przeciętnemu rozleniwionemu Homo sapiens. Można ją spędzić siedząc w wygodnym fotelu, zajadając przy tym drobne przekąski, degustując podniebienie ulubioną ambrozją i gapiąc się przy tym w ekran monitora/telewizora. Ta jedna z ulubionych ludzkich (bez)czynności już dziś otrzyma duchowe przyzwolenie podbite pieczęcią jakości samego mistrza swojego gatunku – Martina Scorsese.

Właśnie dziś trafił na platformę Netflix jeden z najbardziej wyczekiwanych filmów roku – „Irlandczyk”.


My już go widzieliśmy w kinie, wszak jak mawia stare porzekadło (autor nieznany), prawdziwy i
spełniony mężczyzna musi w swoim życiu spłodzić syna, zasadzić drzewo, wybudować dom i… choć raz obejrzeć film Martina Scorsese w kinie. Zwłaszcza taki z udziałem jego ulubionego żołnierza – Roberta De Niro. Takich okazji było jak dotąd ledwie osiem, zaś ostatnia z nich przytrafiła się światu w roku 1995 („Kasyno”). Jednakże 24 lata temu w głowie były nam jeno głupstwa i jeszcze nie spodziewaliśmy się wtedy, że na kolejną taką okazję przyjdzie czekać prawie ćwierć wieku. Z czasem straciliśmy już nawet wszelką nadzieję, ale tak oto nastał cud, przy którym zmartwychwstanie Jezusa to małe miki. Takiej okazji nie mogliśmy więc wypuścić z ręki, skorzystaliśmy z dobrodziejstwa Netflixa, który zgodził się przed premierą u siebie na wykonanie krótkiego tournée po światowych kinach.


I aż nie wiem co mamy Wam teraz napisać. Czujemy się jakby jedno z naszych największych życiowych marzeń zostało spełnione. W Irlandczyki otrzymaliśmy kino totalne, za którym uganialiśmy się całe swoje dorosłe życie. Kino, które kiedyś zdefiniowało nas jako kinomaniaków.

Martin Scorsese sprezentuje Wam 210 minut wzruszeń, emocji i żywych retrospekcji, jakby tym filmem chciał podsumować oraz złożyć hołd całej swojej bogatej twórczości, przy okazji także podziękować swoim fanom i aktorom, z którymi przez 5 dekad robił intelektualny rozgardiasz.


„Irlandczyk” oparty jest na prozie Charlesa Brandta pt. „Słyszałem, że malujesz domy”, któremu u schyłku swojego życia wyspowiadał się główny bohater tej gangsterskiej epopei – Frank Sheeran (De Niro) a.k.a. Irlandczyk, którego swego czasu rząd Stanów Zjednoczonych wymienił jako zaledwie jednego z dwóch osób pochodzenia innego niż włoskie wśród najważniejszych członków mafii, wśród których były m.in takie grube ryby gangsterskiego półświatka, jak Anthony „Tony Pro” Provenzano i Anthony „Gruby Tony” Salerno.


Martin Scorsese zabiera więc nas za rękę w epicką podróż po dziejach Ameryki, rozpoczynających się w czasach II WŚ, a kończących na operacji Allied Force w roku 1999. Obejmująca swym zakresem aż pięć dekad epopeja, która odsłania mechanizmy zorganizowanej przestępczości, także ich powiązań z biznesem i polityką, siłą rzeczy musi trwać długo, ale od razu zaznaczam, że 3 i pół godziny, nawet spędzone w twardym kinowym fotelu trzeciej kategorii nie dostarczyło mi żadnych ze spodziewanych problemów. Wręcz przeciwnie, czas zleciał mi błyskawicznie, niczym moja młodość, szybki i żywy montaż, mimo, że pozbawiony świecidełek i wodotrysków, nie pozwoli wam się oderwać od ekranu, chyba, że tylko na siku. Ponad trzygodzinny film to także drogocenna lekcja, która nauczyła mnie pokory względem skuteczniejszego planowania zawczasu odpowiedniej ilości wspomagaczy oraz kinowych umilaczy, których niestety tym razem trochę zabrakło. Zatem krótka rada ode mnie. Weźcie dwie.

Na ekranie, oprócz Roberta De Niro, prężą swoje aktorskie muskuły także inne wielkie ekranowe tuzy, bez których, mimo upływowi lat, nadal trudno wyobrazić sobie dziś dobre gangsterskie kino ze
stemplem jakości Martina Scorsese. Możemy więc po wielu latach nieobecności na dużym ekranie
(corocznych emisji na Polsacie „Kevina samego w domu” nie liczę) zobaczyć Joe’go Pesci (tym razem nadzwyczaj spokojny i rozważny), Harveya Keitela (niestety tylko epizodycznie), oraz po raz pierwszy u Scorsese – Ala Pacino (bez dwóch zdań najlepszy i chylę nisko czoło).

Trochę nawet dziwi fakt, że tak wiele lat kazano nam czekać na tak doborowy skład osobowy w jednym filmie. Był to bez wątpienia ostatni dzwonek, a patrząc na koordynację fizyczną, zwłaszcza nieco słabszego niż zawsze dotąd Roberta De Niro, uważam, że film powstał o 10 lat za późno. Próbowano rzecz jasna ratować sytuację cyfrowym odmładzaniem aktorów, ale w mojej ocenie efekty nie są najlepsze, kino, to nie gry video, na szczęście te drobne słabości giną w natłoku ilości fantastycznych scen i w zasadzie nie wpływają na finalny odbiór.


A ten możliwy jest tylko jeden. Jeśli do dziś przechodzą cię ciarki w trakcie oglądania „Chłopców z
ferajny”, jeśli nadal zasiadasz z bananem na twarzy do „Kasyna” emitowanego w środku tygodnia w
godzinach nocnych, to wiedz jedno, „Irlandczyk” dostarczy ci dokładnie tych samych atrakcji. Nie
napiszemy, że to najlepszy film Scorsese, to nawet nie ma większego sensu.

Ten film zabierze Was w klawą sentymentalną podróż i puści melodie, które doskonale znacie już na pamięć, a których możecie słuchać bez końca.


Ten sam klimat, ci sami, acz już nieco podstarzali chłopcy, ten sam świat przestępczej Ameryki, i tylko tego zakończenia żal, bo właśnie wtedy dojdzie do Ciebie smutna
konstatacja, w której boleśnie uświadomisz sobie, iż to by było na tyle, to już więcej nie wróci.
Dziękuję Panie reżyserze, dziękuję wam „chłopcy”, za wszystko. Do zobaczenia na powtórkach.

Zostaw komentarz

Advertisement

Podobne

Internety2 miesiące temu

8 razy gdy politycy składają nam życzenia i zaliczają wtopy. Czasem robią coś fajnego

Prompter, życzenia bez życzeń i zaskakujące przemowy Jak co roku, politycy i kandydaci na polityków złożyli nam świąteczne życzenia. A...

Donald Trump Donald Trump
Internety2 miesiące temu

6 najlepszych tweetów Trumpa. Fejkowych i prawdziwych. Które są lepsze?

I czy dasz radę wyłapać, które są prawdziwe? 🙂 Na Twitterze popularność zyskał niedawno tweet, w którym Donald Trump miał...

Internety2 miesiące temu

Emisja CO2 na osobę. Polska na 46 miejscu na świecie.

Przed nami m.in. zielona Holandia, Belgia, Norwegia, Kanada czy Niemcy Emisja CO2 na osobę 2018 Przed Polską, m.in.: Katar 38,2...

Polska2 miesiące temu

Jan Śpiewak skazany. Sąd utajnił uzasadnienie wyroku

Jan Śpiewak został uznany winnym zniesławienia mecenas Bogumiły Górnikowskiej-Ćwiąkalskiej Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał w mocy wyrok sądu niższej instancji...

Społeczeństwo2 miesiące temu

Brexit staje się faktem. Czy wyborców przekonał Boris Johnson grający scenę z „Love actually”? [VIDEO]

Konserwatyści zdobyli większość w Parlamencie Według wstępnych wyników, Konserwatyści zdecydowanie zwyciężyli w wyborach do Parlamentu. Pierwsze prognozy dają im 51...

Sci/biz/tech2 miesiące temu

Neom – saudyjski sen o stolicy świata przyszłości

Czterdzieści lat temu wielu popatrzyłoby na nas z politowaniem gdybyśmy zasugerowali, że w Emiratach Arabskich, na terenach pustynnych będziemy mogli...

Świat2 miesiące temu

Peter Handke. Dlaczego Noblista budzi takie kontrowersje?

Austriacki pisarz słynie ze swojej sympatii dla działalności byłego prezydenta Jugosławii – Slobodana Milosevica. Handke jest otwartym i głośnym wielbicielem...

Polska2 miesiące temu

Gadowski: Bomba Banasia, raport NIK może dotyczyć kwoty 250 mln złotych i zleceń dla prywatnych firm z Funduszu Sprawiedliwości?

Sprawa miałaby dotyczyć obchodzenia ustawy „Prawo Zamówień Publicznych” Dziennikarz śledczy Witold Gadowski napisał dziś na Twitterze Pojawiają się pierwsze przecieki,...

Internety3 miesiące temu

Olga Tokarczuk wygłosiła w Sztokholmie mowę o „zamykaniu w bańkach informacyjnych”, a potem… zbanowała pół Twittera. A my mamy do niej jedną prośbę – odwagi!

Olga Tokarczuk zbanowała setki osób. Wczoraj Olga Tokarczuk wygłosiła w Sztokholmie przemowę z okazji tygodnia noblowskiego, w ramach którego laureaci...

przechodzili z tragarzami Bareja Miś przechodzili z tragarzami Bareja Miś
(Pop)Kultura3 miesiące temu

12 razy gdy ktoś przechodził z tragarzami [TOP]

Postanowiliśmy uczcić 90 rocznicę urodzin mistrza Stanisława Barei I przyjrzeliśmy się wszystkim sytuacjom, gdy ktoś przechodził z tragarzami. Jak ktoś...

Recent Posts